KLMOP :)

listopad 26, 2006 at 8:17 pm (Coś)

Kurs Liderów Młodzieżowych Organizacji Pozarządowych :)

Pierwszy weekend tego kursu za nami :) Wiem Cycuś miały być szczegółowe wyniki, a będą dopiero za tydzień… W każdym razie było fajnie :) Sobotni wieczór – każdy na każdym :D A poza tym “Beton freestyle” bez gitarki, ale za to z łapkami też nam fajnie wychodził :) Ogólnie było bardzo przyjemnie i żałuję, że za tydzień nie będziemy spać na kursie… Cycuś dziękuję Ci za łyżeczkę – było cieplusio :D I za lizaczka wiśniowego, który smakował jak cherry :P Muszę odrobić pracę domową, chyba zrobię jednak pokaz slajdów bo mam pomysł… Będzie śmiesznie :D I dziękuję Ci Olciu za “rozmowę” :D Ogólnie pozytywnie “Chodź przyrypię Ci deską – raz bordową, a raz fioletową…” :P No właśnie – “Jak to ‘cudo’ rusza (śmieje) się, jaki kolor szminki…” Ojj szalała, szalała :P Pamiętajcie jeszcze 3 weekendy samego betonowania!!! Buziaki dla ekipy :*:*:*

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

listopad 24, 2006 at 9:31 am (Coś)

Pisanie zaczynam na lekcji informatyki (Kacper pozdrawiam)… Jest niezwykle ciekawie… :) Dzisiaj wybywam z domu na Kurs Liderów Młodzieżowych Organizacji Pozarządowych… Oprócz tego poznam szczegółowe wyniki kursu Wychowawców Kolonijnych :) Ogólnie brechtam ze wszystkiego bo jestem zmęczona i w ogóle mój mózg odmówił posłuszeństwa… W każdym razie przewalam (jestem w trakcie przewalania) mojego wyjazdu do Malborka na Sylwestra (ciocia jest wniebowzięta – rodzice niekoniecznie). Ale będzie dobrze :). Tosia pamiętaj, że śpimy razem. Pozdrówka dla Braci i Sióstr z Krzyżakowa :).

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

Poziomkowo…

listopad 22, 2006 at 3:02 pm (Zdjątka)

poziomkammm.jpg

“Kiedy kończy się zima…”

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

Tęsknota…

listopad 22, 2006 at 2:30 pm (Opowiadania)

Było późne lato… Jasne promienie słońca przedzierały się przez kłosy zbóż… Na polu pszenicy leżeli tylko oni… Nie mogli odezwać się do siebie… Patrzyli w niebo… Nagle, zawiał lekki, ciepły wiatr… Pognał kosmyk jej włosów na jej twarz… Ona była taka promienna… Miała zielone oczy, ciemne, długie rzęsy, niewielki nos i piękne malinowe usta… Była piękną dziewczyną, która nie widziała poza nim świata… On także leżał na polu. Ubrany w podkoszulek i ciemne spodnie… Był bardzo przystojnym chłopakiem o dużych brązowych oczach i ciemnych półdługich włosach… Ich twarze nie zdradzały żadnych uczuć… Może poza jednym… Nie wiem co to było za uczucie… Strach? Miłość? Mezalians? Przywiązanie? Smutek? Radość? Żal? Słodycz? Zmieszanie? Zauroczenie? Lęk? Szczęście? Ból? Ich oczy nie mówiły nic poza tym… Byli jak tęcza uczuć… Naprawdę nie wiadomo jakie jeszcze kolory w niej się kryją… Tęczy nie można dotknąć… Uczuć także… Myślę, że oni chcieliby dotknąć swoje wzajemne uczucia… Poczuć jakie one są naprawdę… Gładkie i miękkie? Czy szorstkie i twarde? A może były zupełnie inne…? Nie wiem nic o ich uczuciach… Tylko oni wiedzieli co kryje się w ich duszach, sercach, myślach… Nie mogli powiedzieć sobie nic… Nie mogli się dotknąć… Pocałować… Leżeli na polu pszenicy, lecz każde z nich było gdzie indziej… On wyjechał… Minął rok, a oni nadal o sobie nie zapomnieli… Leżeli więc na polach, w dwóch różnych miejscach… Po dwóch stronach globu… Nie wiedzieli czy zobaczą się jeszcze kiedyś, jednak wierzyli w siebie, ufali sobie, nie zapomnieli i wiedzieli… Wiedzieli, że nad nimi jest to samo niebo i świeci nad nimi to samo słońce… Już wiem co to za uczucie… To była tęsknota…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Nadzieja – złudne uczucie…

listopad 20, 2006 at 7:42 pm (Opowiadania)

Ostatnio wiele myślałam nad tym co dzieje się w moim życiu… Dlaczego niektórych rzeczy w swoim życiu nie można cofnąć? Chciałabym powrócić do niektórych chwil, przeżyć je jeszcze raz i coś w nich zmienić… Może wtedy bylibyśmy razem szczęśliwi… Trudno jest wyrazić myśli na białej kartce papieru… W każdym razie doszłam do wniosku, że powinniśmy spróbować być razem… I w tym tkwi problem…
Nie oszukujmy się, wiele rzeczy robimy razem, widujemy się często… Ale mi to nie wystarcza… Natura człowieka jest bardzo skomplikowana… Człowiek zazwyczaj chce mieć więcej niż ma… I najczęściej jeszcze nie docenia tego co udało mu się zdobyć lub tego co dostał… Ja naprawdę cieszę się z tego, że jesteśmy znajomymi, może nawet przyjaciółmi i wiem, że to się nie zmieni, ale ja nie panuję nad tym co czuję! „Serce nie sługa…”. Zakochasz się i jest Ci ciężko kiedy druga osoba nie zwraca na to uwagi… Dlaczego tak jest?!
Pamiętam jak byliśmy gdzieś razem… Było nam dobrze, potrafiłeś mnie przytulić w tych ciężkich jak i w tych najprostszych chwilach… Ale czy kiedy czułeś mnie przy sobie myślałeś nad tym czy moglibyśmy być razem? A czy kiedy brałeś mnie za rękę pomyślałeś jakie będą tego konsekwencje? Ja nie potrafię zapanować nad sercem… Ty może nic nie czułeś, a ja? Owszem…
Teraz siedzę sama w domu i jest mi ciężko, bo nie ma tutaj Ciebie… i dzisiaj już Cię nie zobaczę… Kiedy byłam dzisiaj w parku usiadłam na ławce i zamarzyłam żeby usiąść na niej kiedyś razem z Tobą i podziwiać gwiazdy… Nie chcę nawet żebyśmy siedzieli tam jako para… Wystarczy po prostu, że będziesz… Nawet jako nieznajomy… Tęsknię…
Przypomniało mi się jak złapałeś mnie kiedyś za rękę… Zrobiłeś to z własnej woli… Dlaczego więc nie możesz robić tego codziennie? Na wiele pytań chciałabym znaleźć odpowiedź… Niestety nie znajduję… Ciężko mi o tym pisać, bo nie chcę żebyś o mnie coś złego pomyślał i zerwał kontakt… Wolę nie mówić Ci co czuję, a być tylko przyjaciółką niż powiedzieć i być dziewczyną, z którą mogłeś kiedyś porozmawiać, a dzisiaj jest Ci obca… Więc dlaczego to piszę? Żeby schować to w szufladzie, wyjąć za kilka lat i śmiać się z tego… Ale uczucia nie znikną tak szybko…
Chcę powrócić do tych chwil, chcę abyś jeszcze raz chwycił mnie za rękę, objął ramieniem, popatrzył mi w oczy, uśmiechnął się… Do wielu tych chwil czuję sentyment, chcę aby się powtórzyły, lecz chciałabym je także zmienić… Gdybym cofnęła się w czasie, zrobiłabym wszystko abyśmy byli teraz razem… A może lepiej żebyśmy się nigdy nie poznali? Byłoby o wiele mniej łez, nieprzespanych nocy i dręczących myśli: „Kiedy znów na mnie spojrzy? Kiedy przytuli? Chwyci za rękę? Popatrzy w oczy? Pocałuje…?” Myśli nachodzą mnie jednak na każdym kroku i nie sposób od nich uciec… To jest właśnie niespełniona miłość…
Nie wiem co mam robić… Nie mogę się doczekać dnia kiedy razem gdzieś pójdziemy i powiesz mi, że chcesz tego co ja… Dobrze mnie znasz i wiesz, że nie powiem Ci nic pierwsza… Nadzieja jest niebezpiecznym uczuciem… Święcie w coś wierzysz, masz nadzieję, że kiedyś się to zdarzy, a kiedy okazuje się, że tracisz swoją szansę i załamujesz się… „Właśnie to robią zakochani: skaczą i święcie wierzą, że potrafią latać…”
Złudne uczucie – NADZIEJA…

Bezpośredni odnośnik 6 komentarzy

Jestem…

listopad 19, 2006 at 8:14 pm (Coś)

Dzisiaj, siedząc w wannie stwierdziłam, że mogłabym zacząć pisać bloga… W sumie to czemu nie? Zobaczymy jak mi to wyjdzie, ale to pokaże czas…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz