“Dzień, który zaczął się marnie…”
Ostatnio nie chce mi się nic pisać… Na nic nie mam czasu, a przeciez nic takiego nadzwyczajnego nie robię. Parę dni temu byłam u Olci na urodzinkach (jeszcze raz 100 lat!). Wczoraj wieczór z Misią i spacer z chłopakami… “Nieznośna lekkość butów” od dwóch dni… Rodzice wyjeżdżają jutro, a na noc przychodzi do mnie Olcia (niezłe akcje będą). Teraz lecę na zakupy (trzeba mieć co jeść jak rodziców nie będzie, a my z Olsienem jemy duuużo)… Ostatnio dni są takie… takie o!… Bessensu… A pod choinkę biletu do Malborka nie dostałam… Ale pojadę… All for you…
ja powiedział
grudzień 31, 2006 @ 9:36 am
buziaki z Wrocławia dziadu:P
Kasiunia powiedział
styczeń 14, 2007 @ 12:39 pm
To ostatnie zdanko jest bardzo mądre…Malbork czeka:*:*:*