…do nieba wzięci…
Magda była jak śmierć
Śmierć nosi czarny stanik
Tatuaże jak obłoki po wybuchach bomb
Kochała wszystkie psy
Wszystkich hycli miała za nic
Jej włosy pachniały pizzą
Do dziś zresztą czuję ten swąd
Mariusz syn suki
Ani mądry ani głupi człek
W środku był surowy i przeklinał jak szewc
Czarnym samochodem rozwoził kościotrupy
Zawsze łamało go w kościach
Kiedy chmurom się zbierało na deszcz
Ona i on dla siebie zwariowali
Połykali konwenanse i to co mówił im ksiądz
Pół miasta z zazdrości po głowach się stukało
Mało kto życzył im dobrze
Chyba każdy czekał na ich błąd
Kochankowie w ciemnościach
Na cztery i pół godziny do nieba wzięci
Oni zawsze są w gościach
Świat na moment zapomniał
Dalej bez nich normalnie się kręci
Kochankowie w ciemnościach
Po drugiej stronie swych rzeczy sami razem
Jeżeli pragniesz ich spotkać
Przycisz radio
Zostań uchem ściany
Chyba w końcu coś złego zaszło między nimi
Tam gdzie wczoraj żyła rozkosz
Dzisiaj trzaskały drzwi
Ona nie może na niego patrzeć
On z nią więcej nie chce gadać
Jakiś dziwny diabeł musiał zamieszkać w ich krwi
W barze dla samobójców “Pod Szkarłatną Gilotyną”
Spotkałem Magdę – brała tabletki na łzy
Nieco schudła, trochę zbrzydła
Serce miała z mydła
Wiary w niej nie było chęci życia ani sił
Przez kilka ładnych dni głośno huczało miasto
Mówili o tym wszyscy
Wieść rozeszła się w mig
O tych którzy się rzucali przypalonym ciastem
Ci którym nic nie wyszło
Ci którym nie udało się nic
Milczenie Owiec – ‘Cień’
Ty szepczesz do mnie tak
A w myślach krzyczysz nie
Bezczelnie wierzysz w to
Że nie domyślam się
Gdy stawiam ufny krok
To się usuwasz w kąt
Gdy ból zatruwa mnie
Jesteś daleko stąd
A kiedy żądza uśpi lęk
Zaśniesz obok mnie
Lecz twoje sny rozerwie krzyk
Gdy zabiję cię
Kiedy mijamy się
Uparcie spuszczasz wzrok
A mnie ogarnia znów
Wzgardy dręczący mrok
Gdy krzyczę tobie w twarz
To się odwracasz i
Zostawiasz mi swój cień
Skreślając słowo „my”
Noc, setna myśl, nie wiem
Kim będę bez ciebie
Noc, setna myśl, nie wiem
Deszcz uśpi mnie znów
Już zawsze będziesz blisko mnie
A może nigdy…
fuck’
męskie dziwki. !
fuck fuck fuck’
na kogo ja trafiam?!
potrzebuję ciepła, niech mnie ktoś przytuli…
pełna pytań
Powiedz mi o co Ci w ogóle chodzi…
Powiedz mi po co Ci te kombinacje…
Nie musimy się katować nienormalną sytuacją.
co się dzieje?
czy Ty…?
tak czy nie.?!
do Ciebie mówię, wiesz to
odpowiedz!
proszę… odpowiedz…
chcę wiedzieć… ja tylko chcę wiedzieć…
.dry her eyes … broken inside.
;(
R.I.P.
co chcę zrobić? umrzeć… i jak to zrobię – nie pytajcie dlaczego… po prostu…
nawet spełniania marzeń mi się odechciało… harajuku fashion style i ny?! nie zdążę.
.we all need ego suicide.
R.I.P. – …Rest In Peace…
‘co włożysz na nasze rozstanie?’
Tak widziałam Cię
I chciałam bez słowa Cię znów pocałować
Lecz w Twoje ramiona wtuliła się ona
Znów przekonałam się o racji mojej małej buddyjskiej biblii.
str. 47 – Szkodliwość nadziei
Nadzieja ma dla nas taką wartość, ponieważ dzięki niej łatwiej jest nam znieść chwilę obecną. (…) Na tym się jednak wyczerpuje działanie nadziei – potrafi sprawić, że nasze ciężary wydają nam się nieco lżejsze. Kiedy zastanawiam się głębiej nad istotą nadziei, to dostrzegam w niej coś tragicznego.(…) Nie twierdzę bynajmniej, że powinniśmy powstrzymywać się od wszelkiej nadziei, twierdzę natomiast, że energia nadziei nie jest energią wystarczającą. Nadzieja jest do pewnego stopnia szkodliwa i jeżeli będziecie pławić się w jej energii, to nie będziecie w pełni uczestniczyć w chwili obecnej. (…)
“.cóż jedną matką jaką znasz jest nadzieja… głupią matkę masz.”
I co Aśka znowu wyszłaś na idiotkę? Suicidal imbecile… Głupia. Co Ty myślałaś, naiwna?
‘.paying in naivety.’
Dlaczego?!
‘.you feel nothing… nothing at all.’
Who am I to you? You said that an … . Was it only a lie?
So, Joan, you’re stupid… Stupid at all…
.extraordinary girl.
She’s an extraordinary girl,
In an ordinary world,
And she can’t seem to get away
He lacks the courage in his mind,
Like a child left behind,
Like a pet left in the rain
She’s all alone again,
Wiping the tears from her eyes
Somedays he feels like dying,
She gets so sick of crying
She sees the mirror of herself,
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse,
From the one called whatsername
She’s all alone again,
Wiping the tears from her eyes
Somedays he feels like dying
She gets so sick of crying
She’s all alone again,
Wiping the tears from her eyes
Somedays he feels like dying
Somedays it’s not worth trying,
Now that they both are finding,
She gets so sick of crying
Green Day /about me/
.bo Ty tak pięknie pachniesz.
ktoś ostatnio zadał mi pytanie: ‘czego najbardziej Ci brakuje.’ wtedy mogłam odpowiedzieć, że koca, ciepłej waniliowej herbaty i smutnego filmu. teraz powiedziałabym zupełnie coś innego.
* brakuje mi Twojego przesiadywania u mnie godzinami
*brakuje mi naszych rozmów. tych głupich i tych poważnych
*brakuje mi Twojego ciepła. zimą i jesienią szczególnie. właśnie teraz go potrzebuje
*brakuje mi Twojego uśmiechu
*brakuje mi Twoich żartów
*brakuje mi naszego śmiechu. z siebie nawzajem.
‘kiedy przechodzisz pod oknem śmiejesz się w głos’
*brakuje mi opowiadanych przez Ciebie historii
*brakuje mi wspólnie spędzonych godzin
*brakuje mi Twojego zapachu.
‘bo Ty tak pięknie pachniesz’
*brakuje mi wspólnych spacerów
*brakuje mi przesiadywania na ławce. w milczeniu
*brakuje mi naszych głupich zabaw
*brakuje mi wspólnego hobby
*brakuje mi tego co mogliśmy robić razem
*brakuje mi Twojego uścisku. przytulenia. pocałunku. i zapewnienia, że będzie dobrze
*brakuje mi Twojej pomocy
*brakuje mi utraconego czasu
*brakuje mi naszego słońca
*brakuje mi Twojej OBECNOŚCI. Twojego ‘jestem’
co za różnica czy serce mam przekręcone czy złamane.
.while deep inside you’re bleeding.
piosenka na ostatni czas: ‘Vacation’ – Simple Plan